Leżę w łóżku i tym razem zamierzam się porządnie wychorować. Wiem, że to moja wina, że będąc w górach nie oszczędzałam się, ale chciałam skorzystać z tego, że leży śnieg, a ja uwielbiam narty i góry. Warto było dla tych widoków i wrażeń ubrać się ciepło, zwlec z łóżka i podejść pod górę by potem pozjeżdżać i podziwiać krajobraz. Żałuje tylko, że przez ten tydzień miałam ciągle zatkany nos i tylko chwilami czułam smaki, a tęskniłam strasznie za grzanym winkiem (gdy go nie czuć picie wydaje mi się bezsensowne) i wszelkimi smakami potraw. Przywiozłam też oscypki i czekają na mnie aż wyzdrowieje i poczuje ich smak- myślę, że może już jutro to się uda, bo zaczynam czuć się lepiej i powonienie też wraca:) Trzymajcie kciuki!
Biorę udział: