Zastanawiam się i myślę...ostatnio chyba nawet za dużo i zaczynam swoje wewnętrzne zadręczanie...Weekend spędzam w domu, aktualnie sama, bo mój Mężczyzna, a właściwie od wczoraj nazwany Staruszkiem Mikołaj (obchodziliśmy Jego urodziny w domu, bo ze względu na zdrowie jestem zmuszona znowu siedzieć na kanapie w ciepłych skarpetkach) wyszedł ze swoim najlepszym przyjacielem do knajpy. Siedzę i zastanawiam się sama nad sobą, nad tym do czego udało mi się w życiu dojść... Co, że tak powiem kolokwialnie zwyczajnie schrzaniłam i co mnie czeka w najbliższym czasie. Urodziny to okres kiedy zazwyczaj bardziej niż zwykle zastanawiam się nad sobą, nad własnym postępowaniem itd. (też jestem jak mój Miki wodnikiem, więc niebawem zbliżam się do kolejnych urodzin) Jakie wnioski? Człowiek zmienia się chcą tego czy też nie, lecz nie każdy potrafi to zauważyć. Ja wiem, że nie jestem już tak beztroska i rockendrollowa jak byłam, co nie znaczy, że nie przychodzą mi nadal różne ekscentryczne pomysły do głowy! Wręcz przeciwnie, chce realizować wszystko to, o czym myślałam już kiedyś. Lecz by nie stawiać sobie zbyt górnolotnych planów, to na razie tylko (albo AŻ!) ten by mieć w końcu swój własny motocykl, bo póki co jeżdżę od paru lat głównie jako pasażer.Chcę poczuć jak to jest przejechać samemu kilkaset kilometrów i dotrzeć do wyznaczonego celu. Jako ta osoba z tyłu na moto, mam już wszystko opatentowane i podróże nawet te długie (dotychczas jako pasażer najdłuższa to prawie 5 tys. km w 2 i pół tygodnia) sprawiały mi wielką frajdę. Myślę jednak, że jako kierowca miałabym zupełnie inne postrzeganie jazdy i tego chcę doświadczyć.Amen.
Nasz poprzedni motocykl, Honda Africa Twin- tęsknie za tą "kochanką" mojego Mężczyzny :)
Aktualny motocykl też na sprzedaż, ciekawe co teraz Mikołaj wymyśli...A do sezonu coraz mniej czasu, czy uda mi się odłożyć coś na moje marzenie? Mam taką nadzieję, jeśli nie- ciekawe na jakim motocyklu będę jako pasażer podziwiać świat.