piątek, 10 lutego 2012

....:))

Dzisiejsza rada analityczna trwała 4h i 15 minut, a ludzie byli już tak zmęczeni i zdenerwowani ( każdy gdzieś się śpieszył, w głowie planował wyjazd) że niektórym ewidentnie nerwy puszczały...No ale warto było czekać, teraz wolne i wyjazd, a po powrocie będę opiekunem na półkoloniach. Mi dzisiaj też różne rzeczy z rąk leciały, a i tak mam wrażenie, że nie wszystko spakowałam. Damy radę jakkolwiek by miało nie być, bo najważniejszy dobry humor i towarzystwo:)) Narty czekają na swoje pierwsze zjazdy, a ja na to jak będą się spisywały na wyprawie do Czech, a ja pewnie w nocy i tak nie będę mogła spać. Około 1.00 przylatuje moja siostra, ale z samego lotniska odbiera ją nasz tata, a rano wyruszamy już razem:)Trzymajcie się Dziewczyny i do napisania!:)


środa, 8 lutego 2012

W oczekiwaniu..

Byłam dzisiaj u fryzjera, zaryzykowałam i pojechałam pierwszy raz do polecanej przez kumpelę z pracy fryzjerki i jestem bardzo zadowolona, choć przy płaceniu trochę mina mi zrzedła, bo nigdy aż tyle na fryzjera nie wydawałam (ja z tych co całe życie praktycznie długie włosy nosi i rzadko odwiedza fryzjera, bo nie bardzo im ufa, że zrobią to o co ich poproszę- kilka razy niestety się zawiodłam). Patrzę w lustro i uśmiecham się, czyli jest w porządku, podoba się nowy kolor i w ogóle. Zobaczymy co inni powiedzą na taką zmianę...

A teraz dłubię sobie pudełeczko i piekę czekoladowe ciasto z mleczkiem kokosowym:) Jeszcze dwa dni i odpocznę...Zacznę od wyjazdu rodzinnego, a potem zostanie jeszcze kilka dni na spędzenie czasu z Siostrą, która od prawie 5 lat mieszka w UK, a w piątek w nocy przylatuje. Pakowałam dla niej prezent świąteczny przed chwilą (niestety nie było jej w grudniu) i z tej okazji czeka nas mini wigilia w lutym, połączona z moimi urodzinami. Zapach czekoladowego ciasta to jest to co tygryski lubią najbardziej- sąsiadom pewnie ślinka cieknie. A ja zamierzam pozostać w błogim nastroju odprężenia z grzanym winkiem w ręku. Pudełko w tej chwili wygląda tak (niestety fotka kiepska, bo z telefonu):


poniedziałek, 6 lutego 2012

NIE MUSZĘ!

"Pamiętaj, że niczego nie musisz. Możesz robić to, co uznasz za warte wysiłku. Nie skarż się, że masz na głowie uciążliwe obowiązki, których nie możesz z siebie zdjąć. Pomyśl o pozytywnych rezultatach swoich działań: o powodach dla których chodzisz do pracy i o powodach, dla których dbasz o rodzinę." (kolejny cytat z 100 sekretów ludzi szczęśliwych)

Wspaniale zdać sobie sprawę, że tak naprawdę nic się czasami nie musi...Ja osobiście jak słyszę "musisz to zrobić" albo jeszcze lepiej "musisz to zrobić" i jak pytam "na kiedy?" odpowiedź brzmi "na wczoraj" to wiecie co myślę? Bezokolicznik "musieć" powinien nie istnieć! To słowo najbardziej zniechęca drugą osobę do działania, jak wie, że musi, że natychmiast, bo inaczej normalnie świat się zawali...To powiedzcie same: nie odechciewa się Wam musieć? Muszę obiad zrobić na jutro, muszę posprzątać, muszę zdążyć, muszę zapamiętać i tak każdego dnia każda z nas coś musi albo tylko mówi, że musi;) A ja chcę musieć przyjemne rzeczy: chce musieć spotkać się z przyjaciółką na kawę, musieć nadrobić zaległości książkowe i decoupagowe, musieć odpocząć i nie zamartwiać się na przyszłość zupełnie niepotrzebnie. I może to co teraz napisałam wyda się komuś jakąś bezsensowną zlepką słów, no ale przecież- Nie musisz tego czytać!;)


Ten kawałek mógłby wtórować temu, że nie musimy nic:


piątek, 3 lutego 2012

utwór instrumentalno- wokalny na dziś

"Popatrz na wspaniałe autostrady
Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów
Rosną nowe bloki i nie ma wypadków
W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko

Mamy extra rząd i super prezydenta
Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy
Ufam im i wiem, że wybrałem swoją przyszłość
Za rękę poprowadzą mnie do Europy

Jest super
Jest super
Więc o co Ci chodzi?

Mamy tolerancję wobec innych upodobań
Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
Policja surowo karze złych przestępców

Jest super
Jest super
Więc o co Ci chodzi?"

 

Tak łatwo wszystkim dziś osądzać, a ja nie chcę obudzić w sobie tego wewnętrznego linczu, po co??

wtorek, 31 stycznia 2012

wieczorne przemyślenia

"Często, kiedy coś nam nie idzie, zaczynamy się zastanawiać, co zrobiliśmy źle, jak przyczyniliśmy się do powstania trudności. Ten sposób myślenia może nas nie tylko wyprowadzić z równowagi, lecz także utrudnić normalne funkcjonowanie." ( z książki 100 sekretów ludzi szczęśliwych)

Jakże często u mnie spotykane! A jakby tak pomyśleć bardziej racjonalnie i obiektywnie, to przecież nie mam zawsze wpływu na to co się dzieję i mimo, że czegoś bardzo nie chcę to i tak się dzieje...Nie ma przecież człowieka, który miałbym wszystko pod kontrolą. Na szczęście te rzeczy, których pragniemy, na które czekamy też zaliczane są do tej miary tzn. też się dzieją!! Tylko, że najczęściej widzimy te ponure, te co nie wychodzą, te , które najbardziej nam dokuczają itd. I wiecie co Wam powiem? Ja się tak nie bawię! Mam tego dość, buntuję się przeciwko temu czarnemu ludzikowi- krasnalowi, który siedzi w środku mnie i podsuwa te ponure myśli. Niech się frajer wypcha i znika- byle szybko! Mam go dość, po dziurki w nosie, a właściwie to już nawet nie powiem gdzie...

A panie odbierające telefony i te siedzące za ladami w przychodniach mogłyby być choć odrobinę milsze, ja im nie wybierałam takiej pracy i wierzę, że pacjenci mogą być upierdliwi itd. ja wszystko rozumiem. Lecz zawsze mówię sobie w myśli- Jakbym ja była tak "uprzejma" w mojej pracy, to już dawno bym jej nie miała...Jeden uśmiech, czy miłe zdanie wystarczy, nie wymagam od nikogo cudów. Zawsze staram się wszystko spokojnie wysłuchać, a potem wytłumaczyć o co mi chodzi, niestety ostatnio cierpliwość moja anielska kończy się...Jedna z pań mi powiedziała (gdy byłam osobiście w przychodni)- "Może pani próbować telefonicznie, ja i tak nie odbiorę."- dacie wiarę??
( na szczęście nie wszystkie takie są, opowiadam tylko o sytuacjach z jakimi ostatnio się spotykam)