Weekend spędziliśmy w Chodzieży, spróbowaliśmy w końcu jakie są warunki na tamtejszym stoku, (niestety trochę się zawiodłam) spędziliśmy miły wieczór ze znajomymi no i dzisiaj zaliczyliśmy długi spacer nad jeziorem...Oby więcej tak pozytywnych weekendów! A jak tak dalej pójdzie, to na Wielkanoc jedziemy na narty! W końcu Święta będą białe;))
niedziela, 24 marca 2013
wtorek, 12 lutego 2013
Zmiana kodu- 3 z przodu!
Wczoraj obchodziłam swoje kolejne, ale tym razem szczególne, bo okrągłe urodziny. Znajome przekonują mnie, że to najlepszy wiek dla kobiety:) ( na ile jest to prawdziwe pewnie się niebawem przekonam.) Póki co jakoś nie mogę się oswoić z tą trójką z przodu, nie wiem kiedy ten czas zleciał i szczerze mówiąc cały czas czuję się jakbym miała jakieś dwadzieścia parę lat. Jakoś mnie tak naszło na podsumowania i przemyślenia krótko przed urodzinami i mam poczucie pewnego niedosytu w takim sensie, że jak na swoje lata to jeszcze niewiele osiągnęłam, no ale nie ma co się nad tym tematem rozwodzić, jeszcze wiele przede mną, trzeba brać życie "za rogi" i dążyć do spełniania marzeń, może faktycznie życie dojrzałej kobiety zaczyna się po 30-stce?:D
Nie miałam w planach jakiejś większej imprezy z okazji urodzin, ale mąż namówił mnie i tym sposobem ostatni weekend karnawału połączyliśmy z moimi urodzinami, towarzystwo dopisało, choć zabrakło kilku bliskich osób to i tak było trochę ponad 20 osób i tańce hulańce do rana w jednej z poznańskich knajpek. Bawiliśmy się super i wzruszył mnie fakt, że mam tylu wspaniałych ludzi wokół siebie, bo ostatnio wydawało mi się, że już mało kto o mnie pamięta...Dostałam cudowne prezenty, pochwalę się kilkoma:
![]() | ||||||||
| super niespodzianka od przyjaciół:) |
![]() | ||
| pachnący zestaw od dziewczyn z pracy. |
![]() | |
| gra planszowa na zimowe wieczory |
![]() |
| coś dla zdrowia- ten karnet bardzo mnie cieszy. |
środa, 26 grudnia 2012
Krótka foto-relacja:)
Na szlaku z mamą, w drodze do schroniska pod Łabskim Szczytem
Z mężem:)
Moja ekipa.
Pod Łabskim Szczytem
A tu już schronisko przy wodospadzie Kamieńczyk, byliśmy tam w Wigilię
Wodospad Kamieńczyk
A dzisiaj udało nam się nawet pojeździć na nartach, byliśmy w Świerardowie Zdrój i tam super przygotowany, naśnieżony stok, gondola w górę i super zabawa, byliśmy w ciężkim szoku, jednak dla chcącego nic trudnego:) Szklarska zupełnie się nie przygotowała i dała ciała z przygotowaniem stoków...Jutro chyba wybierzemy się do Czech, bo u naszych sąsiadów też zazwyczaj lepsze warunki do jazdy na nartach. Niestety dzisiaj zapomniałam aparatu i mam tylko kilka zdjęć z telefonu:
Zdjęcia z gondoli:)
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Wesołych Świąt:)
Prosto ze Szklarskiej Poręby przesyłam najserdeczniejsze życzenia Świąteczne: dużo zdrówka, niezapomnianej ciepłej, rodzinnej atmosfery oraz wszystkiego co najlepsze na nadchodzący Nowy 2013 Rok. Dla mnie najważniejsze, że Święta spędzam z mężem i rodzicami, choć nietypowo w tym roku, bo pierwszy raz w górach, niestety bez śniegu i tylko wczoraj udało nam się pozjeżdżać na nartach. Najważniejsze, że razem:) Jeszcze raz wszystkiego dobrego:*
sobota, 24 listopada 2012
To niesprawiedliwe.
Siostra nie przyleciała, w Anglii zatrzymała ją mgła, a raczej przez to, że u nas taka mgła samolot nie przyleciał, został odwołany. Do ostatniego momentu liczyłyśmy, że się uda, ja wydzwaniałam na informacje na lotnisko, a ona czekała tam, bo u nich mówili, że samolot poleci tylko jest mocno opóźniony. Niestety nie udało się chwilę przed 23 dostałam informację, że nie przyleci. Załamka, wszystko przygotowane, szarlotkę upiekłam, mama wtajemniczona przygotowała kolację, a tu dupa blada! W takich momentach człowieka krew zalewa, a zarazem bezradność, no bo przecież nie mam wpływu na warunki atmosferyczne. Pół nocy nie spałam, martwiłam się jak to przeżywa siostra i czy udało jej się w nocy wrócić do jej angielskiego domu ( z lotniska ma ponad 100km, a nie ma samochodu) Poza tym choróbsko jakoś nie chce mnie opuścić, wręcz przeciwnie mam wrażenie, że z każdym dniem jest gorzej, chyba jednak nie obejdzie się bez antybiotyku i kolejnego tygodnia w domu. Masakra jakaś, nie mogę normalnie oddychać i nie wiem co już mam ze sobą zrobić, może ktoś mi odrąbać nos siekierą? Byłabym wdzięczna...
środa, 21 listopada 2012
Taki mąż to skarb.
Trzeci miesiąc w małżeństwie mija, a ja czuję jakby to był kolejny rok naszego związku, jak w starym, dobrym małżeństwie, to chyba dobrze, co? Niestety ostatnio dopadła mnie jakaś jesienna chandra i niemoc, od wczoraj natomiast leżę już tradycyjnie o tej porze roku z zawalonymi zatokami. Na szczęście mam super męża, który dzisiaj wracając z pracy zaopatrzył mnie w lekturę:
Do tego kilka pomarańczy, jogurcików i jestem gotowa na walkę z choróbskiem, a muszę je zwalczyć szybko, bo już w piątek przylatuje moja siostra, by w sobotę od rana zrobić urodzinową niespodziankę Tacie, ciekawa jestem jaką będzie miał minę jak nas zobaczy u progu naszego rodzinnego domu. Trzymajcie kciuki, żeby się udało! Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i uwierzcie, że mimo iż strasznie mnie tu mało ostatnio, to z czytaniem Waszych blogów jestem na bieżąco:)
Do tego kilka pomarańczy, jogurcików i jestem gotowa na walkę z choróbskiem, a muszę je zwalczyć szybko, bo już w piątek przylatuje moja siostra, by w sobotę od rana zrobić urodzinową niespodziankę Tacie, ciekawa jestem jaką będzie miał minę jak nas zobaczy u progu naszego rodzinnego domu. Trzymajcie kciuki, żeby się udało! Pozdrawiam Was wszystkie serdecznie i uwierzcie, że mimo iż strasznie mnie tu mało ostatnio, to z czytaniem Waszych blogów jestem na bieżąco:)
niedziela, 7 października 2012
Moje spotkanie z Katarzyną M.:)
Wczoraj miałam niewątpliwą przyjemność wziąć udział w wykładzie, a w zasadzie w warsztatach zorganizowanych przez galerię Maltę i Akademię Zwierciadła, których prowadzącą była Katarzyna Miller moja ulubiona psycholożka. Co za fantastyczna kobieta!! "Pokochaj siebie i znajdź swoje mocne strony" to był główny temat spotkania. Wspaniałe rady, ogromne poczucie humoru i dystans do wielu spraw sprawiły, że spędzone tam ponad 3 godziny minęły niczym kwadrans. Dawno się tak nie naśmiałam, jednocześnie zgadzając się z wieloma poważniejszymi opiniami pani Kasi. Wyszłam dowartościowana, bardziej wyluzowana i z większym dystansem do siebie, a co najważniejsze z przekonaniem, że jestem na dobrej drodze do pokochania siebie:) No i z nową książką Katarzyny Miller, ze specjalną dedykacją dla mnie:))
Subskrybuj:
Posty (Atom)













